Joga w kulturze przekazu wizualnego

Dla wielu osób pierwszym kontaktem z jogą są zdjęcia przedstawiające trudne pozycje jogi. Ludzie, którzy je publikują chcą zainspirować innych do praktyki i po części uzyskują ten efekt – wiele osób widząc spektakularne wyczyny joginów i stopień ich kontroli nad własnym ciałem podjęło systematyczną pracę nad sobą. Jednak jest także druga strona medalu.

Joga przede wszystkim jest sztuką rozwoju świadomości – praktykując zwiększamy naszą uważność, umiejętność koncentracji i wyciszenia umysłu. Ćwiczenia fizyczne służą w niej do utrzymania ciała fizycznego w zdrowiu i przygotowania go do medytacji. Jednak rozwoju świadomości nie sposób pokazać na zdjęciu. Proste ćwiczenia służące zdrowiu też są na ogół mało „medialne”. Dlatego na zdjęciach promocyjnych często możemy zobaczyć trudne, spektakularne asany. Niestety wiele osób widząc taki przekaz utożsamia te skomplikowane pozycje z „osiągnięciami” na ścieżce jogi. Stają się one domniemanym celem praktyki i wzbudzają w odbiorcach pragnienie dorównania bohaterom zdjęć. Zdarza się, że przenoszą oni do ćwiczeń jogi postawę konsumpcyjną – pragną robić coraz więcej i więcej trudnych pozycji niczym ludzie pragnący bez końca pomnażać swój stan posiadania. Takie nadmiernie ambitne, „chciwe” podejście do ćwiczeń sprzyja kontuzjom – dzieje się tak, gdy ciało wykorzystywane jest instrumentalnie przez wiecznie nienasycone ego. Joga promuje odmienną postawę – wyzbycie się pragnień i uspokojenie umysłu, a jej pierwszą zasadą jest „Nie krzywdzić”. Postawa ta prowadzi do wolności i szczęścia, podczas gdy ślepa pogoń za pragnieniami przynosi cierpienie.

Zdjęcia pięknych ludzi w trudnych pozycjach z założenia mają motywować, jednak w wielu przypadkach efekt jest odwrotny do zamierzonego. Osoby mało sprawne fizycznie lub z problemami zdrowotnymi po ich obejrzeniu często dochodzą do wniosku, że to nie jest aktywność dla nich, że nigdy nie będą w stanie wykonać takich pozycji. Wobec tego nawet nie próbują ćwiczyć, chociaż to właśnie one potrzebują tego najbardziej.

autor: Radek Rychlik